Strona 1 z 1

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 15 listopada 2017, godz. 19:26
przez noctifery
Witajcie,

zazwyczaj się nie udzielam na forach ale jestem w strasznej rozterce i przydałaby mi się jakaś rada od bardziej doświadczonych progeników (?), albo przynajmniej wsparcie emocjonalne.

Właśnie rozpoczęłam leczenie ortodontyczne (mam 30 lat i nigdy wcześniej nie byłam leczona), mam stwierdzone skeletal class III (głównie ze względu na niedorozwiniętą górną szczękę), agenezję górnych bocznych siekaczy (maxillary lateral incisors), w miejscu których mam kły i zamaskowany przodozgryz.

Mieszkam w Trento (Włochy) i jestem leczona przez doktora Marco Rosa, który się specjalizuje w podobnych przypadkach, napisał na ten temat dużo artykułów i generalnie jest super. Od początku proponował mi rozwiązanie chirurgiczne i wysłał mnie do doktora Mirco Raffaini, z którym już współpracował i który podobno jest jednym z najlepszych chirurgów w Europie. Teoretycznie wszystko super, ale problem mam taki. Wg ortodonty problem mojego zgryzu można spokojnie rozwiązać za pomocą wyłącznie przesunięcia szczęki górnej (Le Fort 1), bo wada nie jest bardzo duża i jeśli chodzi o profil twarzy to górna szczęka stanowi główny problem. Raffaini natomiast bez żadnej dyskusji odnośnie moich potrzeb i preferencji po 5 minutach oględzin stwierdził, że zrobi zabieg dwuszczękowy i do tego być może plastykę bródki, nosa, wypełnienie górnej wargi itd. To wszystko głównie dlatego, że wg niego cały ten zestaw doprowadziłby do najlepszych efektów estetycznych. Do tego ten lekarz być może jest najlepszy, ale jest straszliwie aroganckim narcystycznym bucem, o czym można przeczytać też w wielu forach włoskich i zagranicznych.

Po spotkaniu z Raffaini powiedziałam ortodoncie, że nie zgadzam się na takie zaawansowane zabiegi i że decyduję się na opcję drugą, mianowicie usunięcie 2 dolnych przedtrzonowców i rozwiązanie sytuacji bez operacji i bez poprawy profilu twarzy. Doktor Rosa na to życzenie najpierw przystał, rozpoczął w międzyczasie leczenie górnego łuku (musiałam usunąć mleczaka i zamknąć przestrzeń), ale wstrzymał się z łukiem dolnym, bo uważa, że takie rozwiązanie nie jest najlepsze i wciąż próbuje przekonać mnie do operacji.

W ramach zasięgnięcia drugiej opinii zostałam wysłana do chirurga w tutejszym szpitalu (w Trento), który też stwierdził, ze wg niego wystarczyłaby operacja jednej szczęki, choć oczywiście żeby być 100% pewnym trzeba zobaczyć jak się sprawy będą mieć za parę miesięcy. Wróciłam z tą informacją do Rosy i powiedziałam, że jeśli to kwestia tylko góry to mogę się zdecydować na operację (ta preferencja wynika głównie z naczytania się o tym, że operacje żuchwy mają większe ryzyko komplikacji a poza tym nawet jak wiem, że mam dosyć mocny podbródek, to jestem do niego przywiązana i nie chciałabym zmienić się za bardzo). Na to natomiast Rosa zaczął opowiadać jak to tutejsi chirurdzy mimo że są technicznie dobrzy to nie są takimi artystami zawodu jak Raffaini i że mogę się po nich spodziewać niepożądanych konsekwencji typu nos prosiaka.

Reasumując, mam do wyboru 3 opcje, zupełnie już nie wiem co robić i mam wrażenie że będę żałować cokolwiek wybiorę:
1. Brak operacji i osiągnięcie prawidłowego zgryzu za pomocą ekstrakcji.
2. Mniej zaawansowana operacja w Trento z ryzykiem estetycznych niedociągnięć.
3. Bardziej zaawansowana operacja z Raffaini z większym ryzykiem komplikacji i możliwością że nie rozpoznam siebie w lustrze.

Jeżeli ktoś ma jakieś pomysły jak podjąć decyzję, będę bardzo wdzięczna.

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 15 listopada 2017, godz. 23:16
przez Herons
Skoro ten cały Raffaini jest tak zachwalany to może mu zaufać? - No chyba, że ewidentnie jest nie do zniesienia. 1 opcję wykluczyłbym całkowicie. A tam jest wszystko refundowane czy prywatnie idziesz?

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 16 listopada 2017, godz. 10:11
przez noctifery
Herons napisał(a):Skoro ten cały Raffaini jest tak zachwalany to może mu zaufać? - No chyba, że ewidentnie jest nie do zniesienia.

Byłabym nawet skłonna zaufać gdyby był bardziej chętny do dyskusji a nie że zrobi tylko to co uważa on za słuszne (ze względów estetycznych, nie funkcjonalnych).

Herons napisał(a):1 opcję wykluczyłbym całkowicie.

Rozumiem, że tu na forum nazywa się takie rozwiązanie kamuflażem? Chciałam zapytać dlaczego dokładnie uważa się to za złe rozwiązanie: ze względu na potencjalne negatywne konsekwencje funkcjonalne/estetyczne w przyszłości? Dodam, że obecnie nie mam żadnych problemów z gryzieniem, mówieniem itd. ale oczywiście przykro mi usuwać 2 zdrowe zęby nie wiedząc do czego to może doprowadzić.

Herons napisał(a):A tam jest wszystko refundowane czy prywatnie idziesz?

Za leczenie ortodontyczne płacę prywatnie i to sporo, operacja w szpitalu jest całkowicie refundowana, z Raffaini musiałabym zapłacić.

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 18 listopada 2017, godz. 10:51
przez soldiero
Sporo osób miało kamuflowaną wadę by w przyszłości znów zakładać aparat i ją "odkamuflować" i ostatecznie poddać się operacji..

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 20 listopada 2017, godz. 03:08
przez Herons
Tak to jest kamuflowanie wady, przez co nie uzyska się prawidłowych relacji szczęk. W przyszłości pojawią się moim zdaniem na pewno komplikacje typu problemy ze stawami skroniowo-żuchwowymi, próchnica, wypadanie zębów ;s - Aha i jeszcze jakbyś np: teraz zdecydowała się na kamuflaż i ekstrakcje tych zębów i nagle po paru latach zachciałoby ci się jednak operacji to mógłby być problem z tym.

Masz wadę 3kl. szkieletową czyli tu masz już odpowiedź. Przyczyna leży w kościach twarzoczaszki, a samym aparatem możesz no jedynie wadę zakamuflować.

Poprawcie mnie jeśli głupoty nagadałem, ale jeszcze nie spotkałem się z kimś kto by zachwalał kamuflowanie wady.


https://www.facebook.com/groups/progenia/ - Dołącz do tej grupy i tam też się podpytaj.

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 20 listopada 2017, godz. 08:01
przez Radunia
U mnie kamuflaż bardzo źle wpłynął na dziąsła i dolne siekacze, ich korzenie właściwie prześwitywały przez dziąsła. Kąty, pod jakimi ustawione są siekacze w kamuflażu są bardzo niezdrowe dla tkanek (chyba, że wada jest bardzo mała).
Poza przywróconą funkcją gryzienia, kamuflaż nic nie daje - wada jest widoczna, zęby obciążone niewłaściwymi siłami wynikającymi z nieprawidłowych kątów.
Warto przemyśleć sprawę, bo noszenie aparatu jest jednak obciążeniem dla zębów i kości, jeśli teraz będziesz nosić aparat w celu zakamuflowania wady, a potem za kilka lat zmienisz zdanie i jednak zdecydujesz się na operację, to może się okazać, że zęby są już za słabe na kolejne przestawianie. Jasne, że można wtedy robić przeszczepy kości i dziąseł, ale to dodatkowe koszty.

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 20 listopada 2017, godz. 22:46
przez martttunia
Ja rowniez odradzam kamuflaż . W moim przypadku ustawienie zębów na siłę w prowizorycznie prawidłowym zgryzie, okazało sie klapą. Rysy zaburzone, zęby wykrzywione i bite trzy lata przygotowania do operacji wlasnie mijają . Szkoda czasu, lepiej sie zoperować , jeśli są takie wskazania. Rozumiem obawy, sama momentami mam ochotę zostawić to wszystko , zdjąć aparat i żyć z wadą.... Ale nawet ta opcja wydaje mi sie lepsza niż kamuflaż.

Rozterka co do 3 rozwiązań, pomocy!

PostNapisane: 22 grudnia 2017, godz. 16:21
przez noctifery
Witajcie ponownie, przede wszystkim dzięki wszystkim za odpowiedzi i wskazówki.

Po tygodniach rozmyśleń, zrobienia sobie drzewka decyzyjnego, przejrzenia swoich zdjęć, lektur forum, blogów i artykułów, zdecydowałam się ostatecznie podjąć się leczenia chirurgicznego. A zatem dołączam do waszego szanownego grona :)
Nie wiem jeszcze do którego chirurga się udam, ale po nowym roku mam zdecydować bo ortodonta już przebiera nogami żeby mi wstawić resztę aparatu i urządzić sobie pogawędkę z wybranym przeze mnie panem.